Strona Główna
 
Wyniki na Żywo
Piłka nożna
Tenis ziemny
Koszykówka
Hokej
Baseball
Futbol amerykański
Piłka ręczna
Siatkówka
Rugby
Golf
Formuła 1
Czat Bukmacherski

Live Score
Shoutbox
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

Brak postów.
Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 2
Najnowszy Użytkownik: CLARABRAY23
Piłka nożna
Vettel wygrywa a Pietrow na podium GP Australii
Wieszczone przed pierwszym wyścigiem sezonu przez większość kierowców niezliczone liczby pit stopów i niesamowita liczba ataków za sprawą KERS, ruchomego tylnego skrzydła i nowych opon Pirelli w Australii zostały zweryfikowane przez życie.

Mimo mniejszej niż się spodziewano liczby wyprzedzeń i nowych opon Pirelli, które miały uatrakcyjnić rywalizację na torze, w Melbourne nie było mocnych na Sebastiana Vettela, który wczoraj ustanowił bardzo dobry wynik podczas sesji kwalifikacyjnej, dzisiaj potwierdził swoją i zespołu wysoką formę.

Za plecami najmłodszego mistrza świata przez cały wyścig poruszał się Lewis Hamilton, który w pewnym momencie wyścigu miał problemy z podłogą swojego bolidu. McLaren jednak szczęśliwie dowiózł auto do mety na drugiej pozycji.

Niespodzianką wyścigu z pewnością jest Witalij Pietrow, który po zdobyciu we wczorajszych kwalifikacjach wysokiej, szóstej pozycji startowej, po starcie awansował na 4 miejsce, wyprzedzając Fernando Alonso i Jensona Buttona, a w późniejszej fazie wyścigu awansując jeszcze przed Webbera.

Na ostatnich okrążeniach GP Australii Rosjanina zaczął doganiać Fernando Alonso, jednak ostatecznie Hiszpan nie zdołał zagrozić pierwszemu w karierze Rosjanina podium w wyścigu F1.

Tuż za podium znaleźli się Fernando Alonso, Mark Webber oraz Jenson Button.

Na siódmym miejscu metę GP Australii przekroczył, debiutujący w tym roku kierowca Saubera- Sergio Perez. Meksykanin bardzo dobrze rozpoczął swoją karierę w F1 od zdobycia 6 punktów w swoim pierwszym wyścigu, przy okazji udowadniając, że na oponach Pirelli także można pokonać dystans wyścigu z tylko jednym postojem.

Punktowaną dziesiątkę dopełnili: drugi kierowca Saubera- Kamui Kobayashi, Felipe Massa (Ferrari) oraz Sebastien Buemi (Buemi).

W drugiej dziesiątce znaleźli się kierowcy „nowych” zespołów a także Force India. Nie najlepszy weekend zaliczył Nick Heidfeld, który we wczorajszych kwalifikacjach odpadł już w Q1, a dzisiaj metę przekroczył na 14 miejscu, wyprzedzając jedynie Trullego i D’Ambrosio.

Bardzo pechowo sezon rozpoczęli także kierowcy Mercedesa, którym nie dane było ukończenie pierwszego wyścigu sezonu. Michael Schumacher najpierw na stracie miał kolizję z Jaime Alguersuarim, po której musiał już po pierwszym okrążeniu zjechać do boksów, a w połowie wyścigu zmuszony został do wycofania się. Nico Rosberg został wyeliminowany z GP Australii także nie ze swojej winy. Na jednym z okrążeń w bolid Niemca uderzył rozpędzony Rubens Barrichello, który za swoje przewinienie otrzymał karę przejazdu przez boksy.

Pierwszy wyścig sezonu zweryfikował nieco skuteczność ruchomego tylnego skrzydła, które, jeżeli nic się nie zmieni, w zasadzie będzie pomagało kierowcom wyprzedzić zawodników, którzy ewidentnie blokują stawkę. W walce „na równi” nowinka techniczna nie koniecznie musi przynosić spodziewane efekty.

Po wyścigu cały czas niewyjaśniona zostaje kwestia systemu KERS zainstalowanego w bolidach Red Bulla. Kierowcy ani na starcie, ani w trakcie wyścigu, mimo iż mieli naładowane akumulatory nie używali systemu.

Następny wyścig już za dwa tygodnie w gorącej Malezji.

WYNIKI GP AUSTRALII:

1 S.Vettel Red Bull 1:29:30,259 25
2 L.Hamilton McLaren +22,2 18
3 W.Pietrow Renault +30,5 15
4 F.Alonso Ferrari +31,7 12
5 M.Webber Red Bull +38,1 10
6 J.Button McLaren +54,3 8
7 S.Perez Sauber +65,8 6
8 K.Kobayashi Sauber +76,8 4
9 F.Massa Ferrari +85,1 2
10 S.Buemi Toro Rosso +1 okr. 1
11 A.Sutil Force India +1 okr.
12 P. di Resta Force India +1 okr.
13 J.Alguersuari Toro Rosso +1 okr.
14 N.Heidfeld Renault +1 okr.
15 J.Trulli Lotus +2 okr.
16 J.D'Ambrosio Virgin Racing +4 okr.
17 T.Glock Virgin Racing +9 okr.
18 R.Barrichello Williams +10 okr.
19 N.Rosberg Mercedes +36 okr.
20 H.Kovalainen Lotus +39 okr.
21 M.Schumacher Mercedes +39 okr.
22 P.Maldonado Williams +49 okr.

formula1.pl
Skoki narciarskie-Benefis Adama Małysza "Skok do celu":Adam Małysz zakończył karierę, piękne pożegnanie mistrza
W sobotę na Wielkiej Krokwi w Zakopanem miał się odbyć konkurs skoków do celu, w którym najlepsi skoczkowie na świecie mieli pożegnać Adama Małysza. Padający gęsty śnieg pokrzyżował nieco plany, ale Adam Małysz się nie poddał. "Orzeł z Wisły" oddał swój ostatni skok.
Konkurs miał się rozpocząć o godzinie 16.20, ale padający śnieg zasypywał tory. Jury nie pozwalało na rozpoczęcie i w końcu zawodnicy zdecydowali się na zjazd z buli na dół do kibiców.

Przy ogłuszającym dopingu jako pierwszy zjechał Adam Małysz. W jego ślady poszli kolejni sportowcy.

Organizatorzy na razie nie podjęli decyzji o odwołaniu zawodów i przesunęli je tylko w czasie. Adam Małysz na antenie TVP zapowiedział, że skoczkowie pojawią się ponownie na rozbiegu o godzinie 19:00.

Słowa oczywiście dotrzymał i wspólnie z kilkoma skoczkami oddał ostatni skok. Odległość wcale nie była najważniejsza. Wicemistrz olimpijski po wylądowaniu wjechał w "tunel" z nart, który zrobili skoczkowie, podnosząc je nad głowy. Potem koledzy Małysza podnieśli go i na ramionach nieśli wokół zeskoku.

Na trybunach rozległo się gromkie "Dziękujemy, dziękujemy". To było piękne pożegnanie naszego mistrza.
onet.pl/skijumping.pl
Koszykówka-NBA:Gortat blisko rekordu, trzy dogrywki w Los Angeles
Trzech dogrywek potrzebowali Los Angeles Lakers, aby pokonać Phoenix Suns 139:137. Kobe Bryant zdobył 42 punkty, a Marcin Gortat 24, jeden mniej niż wynosi jego rekord kariery. Polak zebrał też 16 piłek na tablicach i dwukrotnie blokował rzuty rywali.
Mistrzowie NBA przed spotkaniem z Phoenix wygrali 12 z ostatnich 13 spotkań. Lakers byli faworytami i nikt nie przypuszczał, że "Słońca" będą w stanie postawić poprzeczkę tak wysoko, zwłaszcza, że ich przewaga w trzeciej kwarcie wynosiła nawet 21 punktów.

Gortat pojawił się na parkiecie w szóstej minucie, kiedy drugie przewinienie odgwizdano Robinowi Lopezowi. Suns prowadzili 14:10. Chwilę później po kontrataku, który skończył wsadem Polak było 16:13, a po jego punktach spod kosza (po asyście Nasha) zrobiło się 18:15. Lakers nie radzili sobie z rywalami w obronie i po kolejnych punktach Nasha i Frye'a, to goście prowadzili 24:17.

Pod koniec pierwszej kwarty trener Alvin Gentry spróbował obrony strefowej przeciwko Lakers, aby ograniczyć poczynania Pau Gasola i Lamara Odoma. "Jeziorowcy" trafili jednak z półdystansu i dystansu. Drugą kwartę Suns rozpoczynali prowadząc 31:27. Gentry wystawił całą piątkę rezerwowych, a mimo tego Suns nie zwalniali tempa. W jednej z akcji po niecelnym rzucie Hakima Warricka Gortat zebrał piłkę w ataku, przepchnął Lamara Odoma i zdobył kolejne punkty.

Po drugiej "trójce" Mickaela Pietrusa Suns prowadzili 46:38, ale kiedy wrócili podstawowi zawodnicy obu drużyn Pau Gasol i Kobe Bryant szybko dali Lakers prowadzenie 52:50 na pięć minut przed końcem drugiej kwarty.

Po zmianie stron przewaga Lakers wzrosła nawet do 21 punktów (89:68) i nikt nie spodziewał się, że Suns będą jeszcze w stanie wrócić do gry. Trzy "trójki" z rzędu trafił jednak Nash, a punkty dołożyli Gortat i Channing Frye i cztery minuty później było zaledwie 95:86 dla gospodarzy.

W czwartej kwarcie "Słońca" doszły rywala na jedno "oczko" (99:98), ale Lakers znów odskoczyli (110:101). Celnymi rzutami za trzy punkty popisali się znów Nash, Frye oraz Hill. Był remis 112:112 i kibice w Staples Center czekali na pierwszą dogrywkę. Jej ważną postacią okazał się Marcin Gortat. Zdobył w niej sześć punktów, ale to po trzech celnych rzutach wolnych Frye'a w ostatniej sekundzie mieliśmy znów remis 121:121.

Phoenix blisko byli zwycięstwa w drugiej dogrywce. Gortat podał do Frye'a, który trafił za trzy punkty i dał prowadzenie Suns 130:128. Polak musiał jednak faulować pod koszem Gasola, który wykorzystał oba rzuty wolne na dwie sekundy przed końcem.
W trzeciej dogrywce przypomniał o sobie Kobe Bryant, który zdobył w sumie 42 punkty i poprowadził Lakers do zwycięstwa 139:137.

Marcinowi Gortatowi zabrakło jednego punktu do wyrównania rekordu kariery. W spotkaniu z Hornets rzucił 25 "oczek". Tym razem, przeciwko Lakers zdobył ich 24 i dołożył do tego

16 zbiórek oraz dwa bloki. Grał 53 minuty (więcej minut na parkiecie spędzili tylko Frye i Odom - 57 i 55). W tym czasie Polak trafił dziewięć z 15 rzutów z gry i sześć z ośmiu osobistych, a komentujący to spotkanie dla stacji TNT, legenda Boston Celtics, Kevin McHale nie mógł przestać chwalić Polaka.

Rekord kariery ustanowił natomiast kolega Gortata - Channing Frye. Zdobył 32 punkty i zaliczył 14 zbiórek.

Nie byłoby punktów Frye'a i Gortata, gdyby nie znakomita postawa Steve'a Nasha. Kanadyjczyk zdobył 19 "oczek", ale miał też 20 asyst!

W zespole mistrzów NBA dominował Kobe Bryant. To był jego mecz numer 107 w karierze ze zdobyczą 40 lub więcej punktów. Lider Lakers był o krok od "triple-double". Zebrał 12 piłek i miał dziewięć asyst. W strefie podkoszowej dobrze spisał się Pau Gasol (24 punkty i 13 zbiórek) oraz Lamar Odom (29 punktów i 16 zbiórek), który zastąpił w wyjściowym składzie Andrew Bynuma. Środkowy "Jeziorowców" został zawieszony przez NBA za brutalny faul w piątkowym spotkaniu z Wolves.

Kolejne spotkanie Phoenix Suns w nocy z środy na czwartek. "Słońca" podejmować będą Toronto Raptors, jednak biorąc pod uwagę zmęczenie meczem z Lakers, pojedynek z zespołem z Kanady nie będzie łatwy.

W innym meczu Chicago Bulls rozbili Atlantę Hawks 114:81 i mają o jedną wygraną więcej od Boston Celtics. Dzięki temu zajmują samodzielnie pierwsze miejsce w Konferencji Wschodniej.

Swoje spotkanie wysoko wygrali także Portland Trail Blazers z Washington Wizards 111:76.
Biegi narciarskie-Puchar Świata:Bjoergen potwierdziła siłę, Kowalczyk może już świętować
Justyna Kowalczyk zajęła drugie miejsce w biegu na dochodzenie na 10 km techniką dowolną rozgrywanego w szwedzkim Falun, kończącego sezon Pucharu Świata. Polka już wcześniej zapewniła sobie triumf w klasyfikacji generalnej. Niedzielne zawody zgodnie z oczekiwaniami wygrała Norweżka Marit Bjoergen.
Finał PŚ rozgrywany jest na podobnej zasadzie co Tour de Ski. W ostatnich zmaganiach zawodniczki wystartują z zachowaniem różnic czasowych, jakie wypracowały wcześniej. Po trzech wcześniejszych konkurencjach podopieczna Aleksandra Wierietielnego zajmowała drugie miejsce, a do prowadzącej Bjoergen traciła 1.13,9 s.

Właśnie z taką "zaliczką" Norweżka ruszyła na trasę niedzielnych zawodów. Na pierwszym punkcie pomiaru czasu (2,8 km) Kowalczyk straciła do swojej wielkiej rywalki kolejne 3,6 sekundy, a minimalnie zbliżyła się do niej biegnąca na trzeciej pozycji Therese Johaug. Podobna sytuacja miała miejsce na półmetku biegu - Bjoergen nieznacznie uciekała, a druga z Norweżek starała się nadrobić dystans dzielący ją od spokojnie biegnącej Kowalczyk. Przewaga Polki była jednak na tyle duża, że mogła ona bez większego ciśnienia zmierzać do mety zawodów i całego cyklu Pucharu Świata.

Do końca niedzielnego biegu - podobnie jak przed rokiem - nie mogło być mowy o żadnej niespodziance: Bjoergen po raz 46. w karierze finiszowała jako pierwsza, a Kowalczyk ostatecznie straciła do niej niemal dwie minuty. Trzydzieści sekund za nią na metę dobiegła Johaug.

Polka już 20 lutego w Drammen zapewniła sobie trzecią w karierze Kryształową Kulę za zwycięstwo w klasyfikacji generalnej. Co więcej Polka triumfowała trzeci raz z rzędu. Takiej sztuki dokonała wcześniej jedynie Finka Marjo Matikainen, która była najlepsza w latach 1986-88. Obroniła także małą Kryształową Kulę w rywalizacji na dystansach.

W niedzielę Kowalczyk zostanie oficjalnie uhonorowana trofeami za sukcesy w tegorocznym sezonie. Polka zdobywając 2073 punkty w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata pobiła rekord wszechczasów "oczek" osiągniętych w jednym sezonie.
Czat Bukmacherski
ROZWIN CZAT BUKMACHERSKI
Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.
Partnerzy
Katalog stron
Filmy online
Manager 1.0 PL
Forum bukmacherskie
iSportTv
dvilla
Betgool
Livescore
Czat Bukmacherski
Reklama

1

2

4

LIVE

Live Score
MECZE NA ZYWO
FROM SPORT LIVE
LiveTipsPortal - SPORT LIVE
Facebook
Copyright © 2007
Live Score
36264 Unikalnych wizyt